logo  
polskie-podziemie
belka_koniec_prawy
 
szukaj belka_koniec_prawy
awaryjnie belka_koniec_prawy
UWAGA
Masz wyłączoną obsługę JavaScript, w związku z czym nie będzie działać Ci menu.
Włącz JavaScript lub ogranicz się do korzystania z poniżej wymienionych najważniejszych linków:
Logowanie
Profile
Albumy
Wywiady
Liryki
Forum
swiezosc belka_koniec_prawy_strzalka
Profil:
Małpa
co mamypytajnik belka_koniec_prawy
Wykonawców: 139
Albumów: 190
Downloadów: 470
Odwiedzin: 6028379 (3563601)
Dziś 1221 (1288), wczoraj 9478 (9852)
 
belka_koniec_lewy2 wywiad dwukropek jimson myslnik jimson has been there and done that belka_koniec_prawy_uw
belka_koniec_lewy rozmawiał: hollyshit belka_koniec_prawy
belka_koniec_lewy ocenadwukropek 4kropka00 nawias_kw_l3nawias_kw_p belka_koniec_prawy
 
fotka
Zupełnie inny wywiad. Ciekawe, niejednokrotnie dziwne pytania pełne follow-up'ów. Nad jakim projektem pracuje obecnie, jak tańczy i czy zdefekował w szafie? Na te i inne pytania uzyskacie odpowiedź w wywiadzie przeprowadzonym z Jimsonem, który ma 205 cm wzrostu.
 
Komentarze
belka_koniec_lewy Wywiad belka_koniec_prawy
belka_koniec_lewy               belka_koniec_prawy
 
hollyshit: Siemasz, serdeczne dzięki za to, że zgodziłeś się udzielić wywiadu. Na dzień dobry - ci którzy chcą się dowiedzieć tylko tego, nie będą musieli czytać całego wywiadu - mocne pytanie, na odpowiedź którego czekają tysiące internautów: nasrałeś w szafie?
Jimson: Nie
hollyshit: VNM ma więc bardzo bujną wyobraźnię?
Jimson: Tego bym tak nie ujął.
hollyshit: Tak apropos beefu jeszcze, w jednym ze swoich utworów dokonałeś szokującego wyznania... Wyjaśnij, dlaczego "obszczałeś" drzewa na osiedlu Smarka? Myślisz, że to miało pozytywny wpływ dla wszystkich Twoich słuchaczy mieszkających w Gorzowie? Czy według Ciebie jest to czyn po którym Smarki mógł poczuć się zniszczony, zmiażdżony i pokonany? Przecież to nic wielkiego odlać się pod drzewo...
Jimson: Chyba zależy Ci by Twoje pytania były dłuższe niż moje odpowiedzi... Ci którzy myśleli, że ten wers był jakąś metaforą pardon literacką są w błędzie. Been There, Done That. A przy okazji mam kilku znajomych raperów w Gorzowie, których z tego miejsca pozdrawiam.
hollyshit: Sądzisz że cieszą się z tego? Bo nie rozumiem, po co taki wers w sumie, to tak jak ja bym chciał Ci dowalić tekstem w stylu: "Ej Jimson, puściłem bąka pod Twoją klatką". Dotknęłoby Cię to?
Jimson: Widzę, że nadal jesteśmy w kiblu z tym wywiadem... Nie dotknęłoby bo starsza pani na dole jest schorowana, nie lubi przeciągów i drzwi są stale zamknięte. Czy cieszą się że ich pozdrawiam? Wątpię, to nieszczęśliwi ludzie, blisko związani z ulicą, tkwią tam od dawna i bardziej na dzień dzisiejszy ucieszy ich pajda razowego. A tak przy okazji, stosunki na linii Gorzów - Szczecin są chyba generalnie napięte z tego co zdążyłem się zorientować, więc w tym temacie to wszystko.
hollyshit: Jesteśmy na polskim-podziemiu. Dobra, do rzeczy, Pan Jimson jest dzisiaj nerwowy. Powiedz mi, bo masz już 25 lat, jesteś w tym wieku w którym zaczyna się zakładanie rodzin... Niewątpliwie wymaga to odpowiedzialności oraz swego rodzaju powagi. Czy nie wydaje Ci się żałosne, kiedy dajmy na to Gural, któremu urodziła się niedawno córka, wciąż nawija o dupach i chlaniu tequili? Czy to nie jest ten moment w którym trzeba odstawić życie rapera na bok i przejąć rolę głowy rodziny? Czy da się pogodzić bycie raperem i dobrym, ułożonym ojcem i mężem?
Jimson: Nie wiem. Nie jestem jeszcze mężem, ani ojcem. Mam nadzieję, że stanie się to akurat w tej kolejności. Nie wiem też w jakich stosunkach z małżonkami żyją żonaci raperzy nawijający o innych kobiecych pupach, ale myślę że jest to jakoś tam sprowadzone do tematu żartów i sztuki-dla-sztuki. Wiesz, no nie wiem. Mam nadzieję, że wyciągają podobne wnioski jak bodajże Pezet na okładce swojego ostatniego albumu. Poza tym to wszystko zależy chyba bardziej od kobiet. To one bywają decydujące, my faceci nie mamy z nimi szans.
hollyshit: Jeszcze w temacie imprezowego trybu życia, jak z tym wygląda u Ciebie? Sam miewasz czasem dylemat, co dzisiaj: picie czy jaranie (to follow-up kolo łap to po polsku)? Częściej pijesz jako człowiek (Dębowe Mocne, Balsam Pomorski czy Żołądkowa a.k.a. Ruuuda 40%) czy jako raper (tequila, whisky czy łyk Jinu i Cin Cinu)?
Jimson: Wiesz co... Nie prowadzę imprezowego trybu życia. Mam od ponad dwóch lat znakomitą towarzyszkę życia, moją najlepszą przyjaciółkę i kochankę i jak rapuje w jednym z numerów na nowy Projekt Nasłuch, 'mógłbym nie wychodzić z domu, mógłbym zaszyć się dać'. Tu mamy swój, prywatny ale ogromny świat. Jeśli już imprezuję to od jakiegoś czasu zwykle w gronie chłopaków z Hirchów (pozdro Karaś, trzymaj się Adams, jak siemasz Zuza) albo/i z Projektem. Ale jeżeli już imprezuję to z racji na moje gabaryty uprawiam należny sobie rytuał picia wszystkiego co mam pod ręką, w wielkich ilościach. Zdecydowanie bardziej wolę zapalić, choć chyba za dużo już w życiu spaliłem.
hollyshit: Uprzedziłeś moje następne fajne pytanie. W jednym ze swoich kawałków mówisz "mamy kilkanaście lat i ćpamy, czy to nie za szybko" ? Palisz już więc jak mniemam dosyć długo. Jak radziłeś sobie z tym jako młodzieniec? Miałeś rozkmniniony plan, o której zajarać, ile odczekać aby spokojnie wrócić do domu? Czy wracałeś bez przypału na luzaku?
Jimson: Na luzaku? Znałem takich co wracali na luzaku. Kilka razy wrócili a potem przez kilka dni nie widać ich było na podwórku. Tak odnosząc się do numeru 'Ostatni Raz', ma taki zimny klimat, pamiętam wieczory na piątym lub dziewiątym piętrze galerii bloku na Kulczyńskiego u mojego przyjaciela. Była zima, -10 stopni, a my w kurtałach stoimy i co robimy? Czekamy, aż przejdzie nam na tyle byśmy mogli wrócić jakoś tam w miarę trzeźwo w dom. To nigdy nie były łatwe powroty. Potem to już było zupełnie inaczej, mam wrażenie, że jawniej to się wszystko działo. Nie stosowałem nigdy żadnych specyfików na przyspieszenie czegoś co nazywaliśmy zejściem. Naturalnie. Czy sobie radziłem? Nie, nie radziłem sobie. Nigdy sobie z tym dobrze nie radziłem, ale w końcu się jako tako nauczyłem. Wiesz, gdy długi czas nie palę jestem najbardziej energetycznym i najbystrzejszym gościem jakiego znam, a znajomi się na mnie patrzą i pytają „paliłeś coś”?
hollyshit: Wstydzisz się tego, że palenie Cię tak pochłonęło?
Jimson: Nie, skądże.
hollyshit: Bardzo dobrze, że wspomniałeś o swoim wzroście, bo w tym klimacie jest utrzymane następne pytanie. Przedstaw mi - kolesiowi, który ma 175cm wzrostu a chce mieć 180, bo podobno odtąd zaczynają się przystojni mężczyźni - jak wygląda życie człowieka, którego wysokość to ponad 2 metry? Możesz bez problemu zaglądać do okien ludziom mieszkającym na parterze? Wygodnie jeździsz nawet Cinqecento czy musisz mieć wielki wóz (jak niebo)? Wada czy zaleta?
Jimson: Zdecydowanie zaleta, ale pod warunkiem jak przez dłuższy czas trenowało się sport. Serio. Ja miałem to szczęście, że grałem w siatkówkę pod okiem trenera, który świetnie przygotowywał nas pod względem gibkości i jak to mówił, nie było zmiłuj się. Zaleta bo widzisz więcej i możesz pewne rzeczy po prostu przewidzieć. Zaleta w tłumie, bo jak ktoś szuka mojej ekipy to tam gdzie ten długas stoi. Wiesz, nie uwierzysz. Nie miałem nigdy żadnej kontuzji. Nic. Prócz jakiś tam dwóch jednodniowych urazów achillesa czy kostek, to nic, zero. Moja kochana mama zawsze mówiła mi, że przez ten wzrost sobie napytam problemów gdzieś kiedyś i bała się biedna, że coś złego mi się stanie. Wiesz - było chyba zupełnie odwrotnie, więc mogę powiedzieć, że to też zaleta. Niektórzy się chyba widzę trzy razy zastanowią zanim podejdą z jakimś problemem i jeszcze nigdy nie podeszli. Zaleta bo mogę być zaskakujący, np na parkiecie, be-bop, funk, rock-n-roll zwłaszcza. Nie widziałeś tak dobrze tańczącego dwumetrowca. Moja podziałka rytmiczna na parkiecie jest jak czarne dupsko cheerleaderki nowojorskich Jankesów na pralce. No i plus ostatni - niewątpliwa zaleta dla płci przeciwnej.... Dużo tego. Widzisz, i po co mi propsy na końcu kawałka, gdy mogę się sam dowartościować?
hollyshit: Tak, w końcu jesteś Jimmi i masz dobry humor, vibe i gadane, ale jesteś nieśmiały i to jest Twój jedyny wstyd. Nie wiem. Powiedziałeś o tym, że wzrost to także kwestia bezpieczeństwa, no i właśnie... "Bloki są gorące". W tym numerze przedstawiasz plusy i minusy swojej małej ojczyzny. Zamieniłbyś osiedle na willę z basenem? Czujesz sentyment do miejsca skąd pochodzisz, czy wolałbyś urodzić się gdzie indziej?
Jimson: Kocham osiedle, na którym się wychowałem i cieszę się, że wychowałem się na osiedlu a nie na przedmieściach w willi, nawet bez basenu. Nie mieszkam już teraz w Słupsku, na BePeeLu, ale to dla mnie miejsce jedyne w swoim rodzaju. Nadal reprezentuję to miejsce i choć w moich nowych tekstach pojawia się już nazwa 'Szczecin', to nigdy nie będę reprezentował miasta Szczecin, nawet jeśli ktoś tak będzie myślał.
hollyshit: To o Twoim mieście. A teraz Twoje mieszkanie. Nie dają mi spokoju - Twoje futryny. Są robione na zamówienie? Jaką mają wysokość? Dajesz radę czy musisz się schylać kiedy wchodzisz do łazienki?
Jimson: Idzie się przyzwyczaić. W końcu nie mam tego wzrostu od wczoraj. Generalnie nie narzekam, choć w tramwajach automatycznie wchodzę tam gdzie jest szyber-dach.
hollyshit: (śmiech) Dobre! Zasięgnijmy trochę historii. Z którym z artystów wydających legalnie - z którymi miałeś okazję kolaborować - współpracę wspominasz najlepiej? Jest ktoś, z kim chciałbyś nagrać kawałek?
Jimson: Z tych legalnych wydawnictw najlepiej wspominam wizytę w S-33 i współpracę z Deną i Deobe. Przy okazji... S-33 było przereklamowane. Noon kiedyś mówił o tym, że bardzo podobała mu się płyta HST. Musiałby wtedy podwyższyć sufit, by móc go chociaż zarejestrować... Co do nagrania z kimś, nikt konkretny nie przychodzi mi teraz na myśl. Chciałbym nagrać kiedyś numer z orkiestrą symfoniczną i arią operetkową w tle.
hollyshit: Wróćmy jeszcze na chwilę do Twojego najnowszego dzieła. Łączy Cię jakiś szczególny sentyment z "Natural Born Killers"? Dlaczego Twoja epka jest inspirowana właśnie tym tytułem? Skąd pomysł na stworzenie takiego "koncept album"?
Jimson: Z kuchni mojej kobiety... Chciałem nagrać numer utrzymany w konwencji tego filmu - wyszła płyta. Miałem wcześniej pomysł na 'Malorie', i to był drugi numer. 'Gorąca Ofiara' już była. Nie umiem odpowiedzieć dlaczego akurat tak. To jakaś część mnie. Ja też nazywam się Mickey, moja kobieta nazywa się Mal. To nie przypadek. Bardziej ten obraz dopasował się do mnie, a potem wpasował się idealnie w moment. Wiesz, jest taki numer Tribe'ów, gdzie leci taki refren "Me and you girl, go against the world", i tak było. To było podniecające, że tak powiem, w chuj.
hollyshit: W takim razie dlaczego tytuł pochodzi z innego, co prawda o podobnej tematyce filmu "Panic in a Needle Park"?
Jimson: Pierwszy raz użyłem sformułowania "gorączka w parku igieł" już w 2001 roku w numerze "Zróbcie miejsce", a potem zawsze chciałem tak nazwać albo kawałek, a potem płytę. Ten tytuł pasuje do mojego sposobu bycia. Interpretację pozostawiam innym. Są rzeczy, które się czuje jak pierwszą miłość. Siedzi to w tobie głęboko i nie potrafisz tego przełożyć na słowa, a gdy już znajdziesz słowa, to nie wiesz nawet jak do tego doszedłeś. Tak powstaje generalnie to co robię i tak powstają tytuły. Nie piszę kawałków od końca jak kiedyś przyznawał się do tego Łona, nie zamykam się też w gotowe koncepty przed napisaniem pierwszego wersu. Czuję, piszę. Tworzę z potrzeby, a nie dla hecy, zabawy, czy by popisać się jaki to jestem błyskotliwy. Gdy napiszę tekst, dobry tekst, jestem autentycznie duchowo spełniony. I tylko po to, to robię.
hollyshit: Czytając pewien wywiad z Tobą natknąłem się na dosyć ciekawą odpowiedź. "Na sto kawałków których słucham, cztery są polskie, z czego dwa moje". Jak odnosi się to do Ciebie dzisiaj? Czego obecnie słuchasz? Czym się jarasz?
Jimson: Jestem hipokrytą w tym sensie, że robię polski rap, ale go nie słucham, ale może dlatego, że robię to jak nikt inny wcześniej tego w Polsce nie robił. Nie porównasz mnie do nikogo innego. Tamtą wypowiedź niektórzy odebrali jako pychę, ale to nie jest tak. Ja mam trochę takiej typowo muzycznej przeszłości i biorę pewne rzeczy po prostu na ucho, a nie na liczenie panczlajnów. Wiesz o co chodzi. Dlatego słucham rapu z U.S.A. bo brzmi lepiej, jest melodyczniej. Wiesz o co chodzi. To już zostało przewałkowane tysiąc razy. Patrz, dam Ci takie dwa przykłady. Pierwszy, Prodigy na "Infamous": "I touch you and live you not much to go home with". Jak to świetnie brzmi na bicie, dla mnie jest to panczlajn i tak rapuje go Prodigy, ale jakby to przełożyć na polski język to brzmiałoby to co najmniej żenująco. Albo z innej mańki - Declaime już nie pamiętam gdzie, ale nawija coś tam i kończy wers "From the spot where I drop shit". I weź to przełóż dokładnie na polski... Choć to akurat nie jakiś panczlajn to bawi mnie precyzja frazy. Po polsku byłoby jak? Żenująco.
Obecnie czekam mocno na płytę O.C. i A.G.. Ostatnia epka "Live Hard", A.G. i Showbiza była niesamowita. To moim zdaniem pierwsza płyta, która na takim poziomie wróciła brzmieniowo w złote lata nowojorskiego rapu. Słucham też notorycznie Jneiro Jarela, który łączy brazylijskie i karaibskie rzeczy z hip-hopem, a przy tym naprawdę nieźle wrzuca. Słucham Maspyke, też podziemna ekipa, ze Springfield, wschodnie wybrzeże. To rzeczy, którymi jaram się już od lat. Do tego dochodzi Evidence, Talib Kweli, Erick Sermon, Mike Zoot, Pharoahe Monch. Z polskich rzeczy ostatnio podoba mi się "Bumbox" Łony, podoba mi się 'Prawo do Bragga' Tetrisa, podoba mi się RDI "Tyle się zmieniło", podoba mi się 'Pod Pikadorem' ekipy Skamander z Pleszewa, podoba mi się nowy numer Exo i Temzkiego.
hollyshit: Jesteś rozpoznawany na ulicach? Jakaś ciekawa sytuacja z tym związana?
Jimson: Musiałbym się zastanowić, ale pamięć mam dziurawą, więc chyba nic sobie teraz nie przypomnę. Nie jestem rozpoznawany w Szczecinie, ale nie ma się co nad takimi rzeczami zastanawiać. Wkładam słuchawki i mam generalnie gdzieś kogo mijam, czy lub czemu się na mnie patrzy. W Słupsku już tak nie jest, ale to też wiesz, jestem po prostu wysoki. Nie zaczepiają mnie ludzie na ulicach.
hollyshit: Teraz pytanie trochę z innej beczki, znienawidzisz mnie za nie, ale powiedz: czy Jimson, czołówka polskiego podziemia jest uzależniony od Internetu? Chętnie odpowiadasz na wszelakie maile, pytania na forum. Na forach gdzie się udzielasz masz nabite setki postów, myślisz że to sprzyja Tobie jako raperowi? Może gdybyś sprawiał wrażenie bardziej niedostępnego, wzbudzałbyś większe zainteresowanie?
Jimson: Od Internetu uzależnione są dwie rzeczy, dzięki którym zarabiam pieniądze. Nie muszę chyba mówić, że nie chodzi o hip-hop... Z mejli mam czwórkę, z majspejsa mam trzy z minusem, a z naszejklasy dwóję, no może z plusem, a już na pewno nie chcesz mi przesyłać linków na gadu z myślą, że zaraz sprawdzę. Lubię za to korzystać z forum ślizgu. Korzystałem z niego już zanim byłem dosyć dobrze kojarzony i rozpoznawany, ale widzisz, nie myślę o tym w kategoriach o których mówisz. Nie robię kariery w hip-hopie, nagrywam kawałki, płyty. Robię dokładnie to samo co w 2001, gdy też nabijałem posty na lokalnym forum, a że w międzyczasie stałem się jednym z najlepiej rozpoznawanych raperów w że tak powiem polskim podziemiu, to znaczy, że jedno drugiemu nie przeszkadza. Nagrywam po prostu dobre numery. Otoczka mnie w ogóle nie interesuje. Przez to chyba mam zdrowy dystans do tego co robię.
hollyshit: Aczkolwiek Internet niewątpliwie odgrywa ważną rolę w promocji. Wyobrażasz sobie teraz, że sieci nie ma, a Ty wypuszczasz jakąś mniejszą lub większą produkcję? Usłyszałby go pewnie niewielki odsetek słuchaczy, więc stwierdzenie, że "Internautyzm" (trudne słowo, sam je wymyśliłem) nie wpływa korzystnie dla artystów jest w pewnym sensie błędne, nie uważasz?
Jimson: Nie umiem postawić się w sytuacji kogoś kto zaczyna i chce się przebić dzięki internetowi. Ja nie wykorzystywałem nigdy nachalnej promocji przez internet, a i tak ochrzczono mnie internetowym raperem, mimo udziału na wielu czołowych polskich legalnych płytach. Mimo kilkudziesięciu koncertów postawiono mnie w jednym szeregu z ludźmi, którzy w życiu nie zagrali nawet czterech czy pięciu. Owszem, w przeciwieństwie do nich używam forum, ale w porównaniu z nimi mój legalny, powiedzmy - jawny dorobek prezentuje się okazalej. Jaki z tego wniosek? Nie wiadomo czym jest tak naprawdę ta "internetowość". Poza tym to jest tak, że gdy wydasz naprawdę mocny materiał to on dotrze nawet i bez promocji, choć jest też tak, że są bardzo mocne płyty, które prezentują coś nowego, które bez potrzebnej promocji nigdy nie zaliczą nawet trzech stron ...na forum Ślizgu (kupa śmiechu). Są też raperzy, którzy są naprawdę dobrzy, mają bardzo dobre skille, ale nie mają tego czegoś co sprawia, że zyskują słuchaczy. Są też raperzy z wyraźnymi brakami, którzy mają coś takiego co sprawia, że są na tyle kontrowersyjni, że obok ich materiału nie przejdziesz obojętnie.
hollyshit: Jestem ciekawy ile stron na slg będzie miał temat o wywiadzie z Tobą (śmiech). Apropos wypuszczania nowego projektu. Jakieś plany solowe na najbliższą przyszłość?
Jimson: Będzie Projekt Nasłuch w przyszłym roku. Będzie TopSmokin w tym roku. Będzie w tym roku jeszcze jedna epka ode mnie. Też coś nowego. Może Noonowi się spodoba taka muzyka w 2008 roku. Pracuję cały czas nad warsztatem, do pewnych rzeczy cały czas dochodzę, mam cały czas nowe pomysły. Nie ma co płakać, że nie ma z tego pieniędzy, trzeba robić jeśli się to kocha i czuje.
hollyshit: Wypuścisz to na nośnik?
Jimson: Tak. Przekonałem się po tym jak dostałem karton nieofoliowanych dwustu płyt z niestarannie wydrukowanymi okładkami. Ale serio, jeżeli płyta będzie - bo to też nie można być pewnym gdy raper mówi o wydaniu płyty - to będzie na nośniku.
hollyshit: Tą miłą wiadomością kończymy, powiedziałem to ja co se golę pachy, ostatnie słowa do czytelników portalu?
Jimson: Nie wiem. Nic ciekawego nie wymyślę. Pozdrawiam.
hollyshit: W takim razie serdeczne dzięki za wywiad, pozdro!
 
Dodano: 6 Lipiec 2008, 15:03:24 Wyświetleń: 3141 Ostatnia edycja: 7 Lipiec 2008, 19:57:32
 
belka_koniec_lewy losowy dzial
profil:
fotka
Garda Na Wszystko
belka_koniec_lewy nowe komentarze
belka_koniec_lewy reklama
belka_koniec_lewy2
info
belka_koniec_prawy2
 
Prawa autorskie: Wirone ©2005-2009 :: Kontakt :: Redakcja :: HeartArt.pl